Legenda o ciotce Jadwidze i diable Janku

,, Legenda o ciotce Jadwidze i diable Janku”.
 
 
             Dawno, dawno temu na terenie dzisiejszego, Sokołowa mieszkała Jadwiga Sokołowska, którą wszyscy nazywali ciotką. Była to kobieta w podeszłym wieku, bardzo lubiana i szanowana na wsi. Miejscowi wierzyli, że działają w niej siły nieczyste. Potrafiła ona przywrócić lub odebrać krowom mleko, sprowadzić nieszczęście. Każdy wolał żyć z nią w zgodzie i nie narzucać jej swojej woli. Dzieciom dawała słodycze, starszym dobre rady, biednym pomagała a wrogów prześladowała. Wszyscy otaczali ją miłością i niespodziewaliby się po niej tego, co zrobiła małżeństwu, które było uważane za najwierniejsze we wsi. A było to tak:
Pewnego dnia udała się do sąsiedniej wioski. Podziwiała piękne gospodarstwa, urodzajne ogródki, ale wzrok jej przyciągnął człowiek. Oparty o płot, który okropnie rozpaczał. Ciotka podeszła do niego i jak się okazało był to diabeł Jaś, co to przed dziesięcioma laty przysłał go Lucyfer na ziemię, aby skłócił te najwierniejsze sobie małżeństwo. Według niego była to misja nie do spełnienia. Jednak dla Jadwigi nie było rzeczy niemożliwych. Zaraz zapytała:
-Co dostanę w zamian, jeśli to zrobię?
Jaś na nią popatrzył, roześmiał się i powiedział:
-Jeśli ci się uda dostaniesz buty z cholewami, bo twoje nie wyglądają najlepiej.
Kobieta się zgodziła. Zaraz postanowiła odwiedzić szczęśliwą mężatkę. Ta poczęstowała ją herbatką i świeżo upieczonym plackiem. Przez pewien czas plotkowały, gdy nagle Jadwiga zmieniła temat i zaczęła rozmawiać o ich małżeństwie. Katarzyna, bo tak nazywała się ta wierna mężatka, zaczęła opowiadać jak to dobrze im się wiedzie, są już razem 10 lat, a tu prawie żadnej poważnej kłótni. Troje dzieci zdrowych, ładnych. Dobry mąż, pracowity i zaradny. Jest, co jeść, jest gdzie spać, czego więcej chcieć. Jadźka zaczęła ją podpuszczać:
-A ty nie uważasz, że on jest za dobry? Może on ma jakąś inną na boku? Jedzie orać pole, ale czy na pewno to on orze? Może on komuś płaci za prace, a sam do innej jedzie i zaraz wyjaśniłoby się, dlaczego tak się na pole rwie jechać.
-Oj ciotko to tylko przypuszczenia, nigdy mi złego słowa nie powiedział, na dzieciaka ręki nie podniósł. To niemożliwe!!
-Mężczyźnie nie ma, co wierzyć, ale jest coś, co sprawi, że będzie ci wierny do końca życia-powiedziała ciotka
-Daj spokój, ciociu, on nie jest taki jak reszta-rzekła Kaśka
-Zrób to, co mówię, kiedy on przyjedzie z pola daj mu jeść, a kiedy zaśnie obetnij mu najdłuższy wąs. Tylko tak żeby się nie obudził- poradziła ciotka
- No dobrze, ale coś czuje, że ten pomysł nie wypali- oznajmiła Katarzyna
- To ja już będę się zbierać, ponieważ muszę odwiedzić jeszcze jedną osobę. Pozdrów dzieci, tu są dla nich cukierki. Do widzenia- pożegnała się Jadwiga
Ciotka po drodze do domu spotkała spracowanego Piotra męża Katarzyny. Jego również namówiła przeciwko żonie. Powiedziała mu, że dzisiejszej nocy będzie chciała go zabić brzytwą. Udawaj, że śpisz, ale czuwaj. Piotr tak zrobił. Po powrocie do domu zjadł i bardzo zmęczony położył się spać. W Katarzynie nie było nic, co mogłoby wzbudzać jego podejrzenia. Jednak tej nocy, kiedy on udawał, że śpi, Katarzyna zbliżyła się do niego z brzytwą, długo nad nim stała rozmyślając czy dobrze robi. Nagle Piotr wstał z łóżka, zaczął okładać ją pięściami. Był zły, głośno krzyczał. Katarzyna bardzo żałowała, że nie zaufała mężowi i posłuchała się ciotki. Jednak nikt nie spodziewał się, że to jest sprawka Jadwigi.
Kobieta według obietnicy miała dostać buty z cholewami. Jednak diabłu się nie wierzy. Jaś powiedział ciotce, że Lucyfer, wyśmiał jego i jego postępowanie. W żaden sposób nie zgodził się, na to abym dał ci te buty. Dostaniesz to, czego chcesz, ale najpierw musisz je ściągnąć z drzewa, na którym wiszą.
.
 Ciotka zła spojrzała na drzewo, ledwie dosięgała wzrokiem czubka. Bardzo chciała dostać te buty, ponieważ jej nie były w najlepszym stanie. Przez pewien czas próbowała wejść na sam szczyt. Po osiągnięciu celu, musiała je jeszcze odwiązać. Nie było to łatwe, ponieważ wisiały one na bardzo cienkiej i niewytrzymałej gałązce. Jadwiga próbując je ściągnąć zawisła na drzewie. Dzisiejsze Sokołowo słynęło z polowań na sokoły, a ponieważ drzewo, na którym wisiały buty było na opustoszałym i bezludnym miejscu, znajdowało się tam mnóstwo sokołów, które bezlitośnie rozszarpały ciało Jadwigi. Ciotka nie miała szans na przeżycie, skonała w okropnych męczarniach.
Legenda głosi, że od tamtej pory w okolicach drzewa, na którym skonała straszy jej duch. Wyrozumiali ludzie dla upamiętnienia jej osoby postawili przy drzewie kapliczkę. Prawdopodobnie to na nim umarła Jadwiga Sokołowska. Niestety przy kapliczce nie odprawia się nabożeństwo majowe, ponieważ ludzie boją się jej ducha. Miejscowi kochali ją i choć zrobiła dużo złego często przynosiła ze sobą radość. Dla uczczenia jej dobrych uczynków nazwano tamtą okolicę Sokołowo od nazwiska Jadwigi i od znanych wtedy polowań na sokoły.
Dzięki tej legendzie potwierdza się powiedzenie, że gdzie diabeł nie może tam babę pośle.
 
Emilia Malicka
Klasa Ic PG w Obrytem
Gródek Nowy 9.
,, Legenda o ciotce Jadwidze i diable Janku”.
Zgadzam się na opublikowanie mojej pracy w Internecie.
 
Pomysł zaczerpnęłam z jednego z opowiadań pani Seroka Stefanii. Bardzo mi się spodobało i właśnie to postanowiłam opisać.
Legenda opowiada nam historię nadawania nazwy dzisiejszego Sokołowa. Pomieszałam prawdę z fikcją. Fakt o polowaniach na sokoły jest prawdą natomiast to, że nazwa wzięła się od nazwiska Jadwigi jest fikcją.
Drugim zabytkiem, jaki opisałam w swojej pracy była kapliczka, znajdująca się w okolicy drzewa, które rosło na drodze dojazdowej do Sokołowa jadąc od strony Cygan. Niestety dawno już jej tam niema, została zniszczona w czasie drugiej wojny światowej. Drzewo również zostało ścięte.